Kontakt

Urząd Miejski w Mszczonowie
Plac Piłsudskiego 1, 96-320 Mszczonów
centrala: +48 46 858 28 20
e-mail: urzad.miejski@mszczonow.pl

Kalendarz

7.12.2021

Imieniny

Ambrożego, Marcina, Teodora

Wyszukiwarka

Nawigacja

Treść strony

  • Szydełkowa Czarodziejka

Szydełkowa Czarodziejka

Jest mamą jednej córeczki i setek misiów. Anna Rieser od roku zajmuje się ręczną produkcją misiów. Spod jej rąk wyszły między innymi miś Marylin Monroe, Czerwony Kapturek czy Batman. Jej prace można oglądać w Małej Galerii Mszczonowskiego Ośrodka Kultury. Z Panią Anną rozmawiamy o początkach jej pasji i o tym jak pasja przerodziła się w pracę.

Co się w Pani życiu zadziało, że stwierdziła Pani – będę robić misie?

Zacznę od handmadeu (rękodzieło – przypis red.). Misie przyszły do mnie około rok temu. Handmadem i moją bajką zaczęłam się zajmować, gdy przeprowadziłam się do Bawarii. Mieszkając w Polsce pracowałam w wielu firmach jako asystentka, prawa ręka szefa. Tam byłam tylko mamą i Hausfrau (gospodyni domowa – przyp. red.). Pracoholizm z człowieka wychodzi i czymś trzeba było się zająć (śmiech). Ciągnęło wilka do lasu – mnie do pracy. Odkryłam, że jestem złotą rączką. Na początku były to dekoracje, upominki okolicznościowe. Jednak jeśli się nie ma hitu to nie idzie.

Na pomysł z misiami wpadłam rok temu. Sama kochałam misie, więc pomyślałam, że zacznę je robić. Zrobiłam pierwszego, potem dziesiątego i tak dalej. Gdy zobaczyłam ile ich jest i jak są kolorowe stwierdziłam – łał to jest fajne.

Narodził się pomysł na sprzedaż?

Doszłam do wniosku, że trzeba to jakoś promować, wystawiać się. Miałam już wcześniej sklep on-line. Teraz ruszyliśmy na wszystkich frontach, jak rakieta. Dlatego dzieciom, podczas spotkań, mówię, że warto wierzyć w siebie i nie poddawać się.

Spotykała się Pani zapewne z różnymi opiniami na początku działalności?

Było wiele słów pełnych braku wiary w to co robię. Pytania po co to robię, przecież nie muszę. Takie demony - demotywatory. Gdy się wierzy w siebie nie można takich rzeczy słuchać. Gdy jest  się kreatywnym można odnieść sukces nawet robiąc małą rzecz. Niekoniecznie muszą to być wielkie biznesy.

Każdy miś jest zrobiony przez Panią?

Tak.

Nie jest Pani żal się z nimi rozstawać?

Bardzo. Trochę tak jak bym miała dziecko wysłać w świat. Dlatego na kartce z podziękowaniem za zakup lubię dopisać, by dobrze się nim opiekować. Gdy robię misia, po skończonej pracy ten miś się na mnie patrzy. Ma duszę po prostu. Gdy mam się z nim rozstać trochę mi smutno. Przecież wysyłam swoje dziecko w świat!

Wzorów misiów jest bardzo dużo – lekarz, piłkarz, Batman czy tancerka. To pojedyncze egzemplarze czy mogą być powielone?

Tak. To nie są pojedyncze egzemplarze. Robię jednego, dwa, dziesięć. Zależy od zapotrzebowania.

Są misie cieszące się większą popularnością?

Dużym zainteresowaniem cieszą się misie ślubne. Dużo robię też misiów z Bawarii. Dużo idzie misiów z bajek, superbohaterów. Są misie na każdą okazję.

Co wyróżnia misie Anny Rieser od innych?

Przede wszystkim są dopracowane z każdej strony. Jest make-up, dopracowane włosy, charakterystyczne detale, super kolor.

Czy to już jest zawód czy nadal pasja?

To praca z pasją. Lubię to co robię, nie odczuwam, że to moja praca. Kiedyś myślałam, że ktoś się mądrzy w gazecie pisząc – zmień swoje hobby na pracę a wtedy nie będziesz czuł, że pracujesz. To naprawdę działa. Po prostu sobie dziergam.

Kiedyś zapytała mnie jedna pani czy się czymś stresuję, bo trzeba być chyba strasznym nerwusem, by tak dziergać. Jest to jakiś sposób na odstresowanie ale według mnie szydełkowanie to najlepsza dieta. Nie korci mnie do słodyczy, bo mam zajęte ręce. (śmiech)

Co w sytuacji, gdy zamówień będzie bardzo dużo?

Wówczas policzę jak długo zajmie mi realizacja zamówienia i podam realny termin wykonania. Nie wchodzi w grę żadne podwykonawstwo. Dużo ludzi pyta mnie czy to wszystko sama robię. Teraz mam przewagę misiów ale miałam również inne rzeczy. Ludzie pytali mnie czy tego nie skupuję.

Co podczas robienia misiów jest najprzyjemniejsze? Który moment jest tym najfajniejszym?

Ten, gdy już widać buzię, gdy nadaje się charakter. Najpierw robię szkic a potem według niego dobieram dodatki. Gdy się już widzi, że to nabiera kształtów, że taki rastaman się do ciebie śmieje, to serce rośnie.

Czy zaczynając przygodę z handmadem umiała Pani szydełkować?

Moja babcia była specjalistką w szydełku. Przyjeżdżali do niej ludzie z całej Polski. Wtedy siedziałam z babcią i jeden wzorek sobie robiłam. To mi się przypomniało. Potem tak zaczęłam wywijać szydełkiem, że ludzie zaczęli się ze mnie śmiać, że czaruję na szydełku.

Jak szybko jest Pani w stanie zrobić jednego misia?

Wszystko zależy od poziomu szczegółów. Te najprostsze zrobię w godzinę. Jak mam większego nerwa – jeszcze szybciej (śmiech). Najbardziej „wypasiony mis” to około trzech godzin. Nie jestem w stanie, przy wszystkich obowiązkach domowych usiąść i jednym ciągiem zrobić jednego.

Mam duży dom, ogród i nie mam zastępu aniołów, który mi pierze, sprząta i gotuje. Robię wszystko w międzyczasie, pomiędzy obowiązkami. Gdy córka się bawi mam czas na robienie misiów.

Dla niej również robi Pani misie?

Mam misie doktorów, bo mam córkę, która strasznie bała się lekarzy. Musiałam jakoś pomóc jej przełamać strach, oswoić ją. Nie zawsze mama czy tata mają siłę by z nią tańczyć, więc zrobiłam jej partnerkę do tańca. Jest to misia jej wysokości. Córka nieźle nią wywija. Nie jedna szklanka została zbita. Córka, to mój pierwszy i najlepszy odbiorca.

Ile dziennie poświęca Pani czasu na szydełkowanie?

Wszystko zależy od liczby zamówień. Gdy jest ich dużo potrafię siedzieć do później nocy. Na dużym luzie robię 5-6 misiów dziennie.

Co powiedziałaby Pani ludziom, którym coś w duszy gra ale odkładają realizację marzeń na później?

Jeśli wierzą, że to co chcą zrobić jest super, niech wkładają w to sto procent energii i nie słuchają głosów krytykujących ich pracę. Uciekajcie od narzekaczy i demotywatorów!

Gdy jedzie Pani na wakacje, zabiera Pani szydełko?

Tak. (śmiech) Nie siedzę wówczas przy nim tak długo ale też coś pokręcę. Na szydełko zawsze znajdę czas. Po prostu lubię to robić.

Czy wśród misiów jest jakiś, którego za żadne pieniądze by Pani nie sprzedała?

Bardzo trudno było mi się rozstać z Czerwonym Kapturkiem. Bardzo lubiłam tę bajkę, gdy byłam mała i strasznie trudno było mi się rozstać z moim pierwszym Kapturkiem.

Skoro o tym Pani wspomniała, który miś był pierwszy?

Nie pamiętam… naprawdę. O już wiem. Marilyn Monroe. Gdy się zaczyna, nie ma się wprawy. Wtedy to nie godzina czy trzy pracy. Nad Marilyn siedziałam chyba z tydzień. Dopóki jej nie dopracowałam włosów. To był jeden z pierwszych misiów.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jarosław Pięcek, GCI

FOT. Jarosław Pięcek

« Wstecz

Newsletter

Aby otrzymywać najświeższe informacje dopisz się do naszego newslettera.

Licznik odwiedzin

7876593

Baner

Współpraca

Dane kontaktowe

Urząd Miejski w Mszczonowie
Plac Piłsudskiego 1, 96-320 Mszczonów

18° 47' 57" N 53° 13' 80" E

pokaż na mapie
centrala: +48 46 858 28 20

Sekretariat Burmistrza
tel.: 46 858 28 40, fax: 46 858 28 43

e-mail: urzad.miejski@mszczonow.pl
Poniedziałek 8.00 - 16.00
Wtorek 8.00 - 16.00
Środa 8.00 - 16.00
Czwartek 8.00 - 16.00
Piątek 8.00 - 16.00
w górę
Copyright © 2009 - 2011 - Gmina Mszczonów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
baner toplayer
Komunikat